Słońcem skąpani

Lato w tym roku sprzyja plażowaniu. Dłuższe zasiadki pod namiotem są nie do wytrzymania. Żar z nieba, słońce pali – wytrzymać się nie da. Dla karpiarzy nie jest to okres zbyt wyrozumiały. 

Upalna pogoda powodowała coraz większe zniechęcenie do jakichkolwiek wyjazdów na zasiadki.

Dlatego szukaliśmy miejsca na którym, udałoby się przesiedzieć co najmniej kilka dni. Usiąść raz i dobrze. Znaleźć na brzegu choć trochę cienia. Oczywiście na takim jeziorze gdzie będzie można spodziewać się na starego karpia w wodzie.

Dni mijały, woda coraz cieplejsza. Rozmyślanie gdzie by pojechać, czy będzie jeszcze na to szansa w tym letnim okresie?

Pasja wzięła górę. Wytypowaliśmy jezioro niedaleko od domu. Byliśmy tam zwiadowczo zimą, rozważyć możliwości, zobaczyć jakie są brzegi etc. Słyszeliśmy też że mogą być piękne okazy.

Zajechaliśmy na miejsce. Jezioro ok 20 ha, głębokie na 12m i położone w pięknej, wiejskiej okolicy. Zajęliśmy miejscówkę gdzie przez prawie cały dzień był cień, szerokie dojście do wody z widokiem na rozciągający się stary dębowy las. Sondowanie wody, potencjalnych miejsc przebywania karpi w tym okresie. W końcu wytypowaliśmy miejscówki na zestawy. Wstępne nęcenie sporą ilością zanęty (kulki, ziarna) i wywózka zestawów. Czekamy…

Karpiowe zanęty

Dni były gorące – ale za to noce już rześkie i dające trochę wytchnienia. W oddali było słychać szczekania psów z okolicznych gospodarstw i piejącego koguta mówiącego o zaczynającym się poranku.

Pierwsza nocka minęła bez brania. Można było to przewidzieć. W ogóle oczekiwania na jakikolwiek połów były słabe. Ale ten widok jeziora o poranku… Niesamowite. Widok na całą szerokość jeziora i unosząca się mgła – co nadawało jeszcze większej tajemniczości a wyobraźnia rysowała co może w tej wodzie ciekawego pływać.

Szybka zmiana pogody. Pogoda zaczęła się zmieniać niebo przybrało odcień granatu co zapowiadało nadchodząca burze.

Ponowne położenie zestawów przed kolejną nocką. Wywózka na 200m, założenie nowej przynęty / kulek proteinowych z domowej manufaktury King Carp nietypowej wielkości bo 30 mm podbite POP-UP halibut, tuna i zanęcenie miejscówki. Tym razem (druga nocka) już samymi kulkami w ilości ok 3kg na zestaw. 

Będąc na jeziorze, podczas wywożenia zestawów – burza rozpoczęła się na dobre. Ostry deszcz i silny wiatr utrudniał powrót na bazę. Ojj wiało i grzmiało. Ale cieszyliśmy się było to oznaką że będzie to dobra noc. Po deszczu zawsze mamy fart. Nie szkodzi że powszechnie twierdzą że stabilna pogoda jest lepsza.

Godzina 16:00 rozległ się donośny odgłos sygnalizatora. Jest radość ale i obawa czy jeszcze pamiętasz jak to jest trzymać wędkę z ryba na drugim końcu.

Pięknie wygięta wędka, kopnięcia i mocne wyjazdy z kołowrotka plecionki świadczyły tylko o jednym TO BĘDZIE NIEZŁA RYBA.

Kolejne branie ?

Ciepła woda, więc w tym okresie ryby mają niezłego kopa. Minuty holu mijały ale czym bliżej powierzchni i zbliżającego się finiszu tym większa radość. Jest ! Piękny złoty brzuch i mieniące się łuski grzbietowe przez przebijające słońce.Tak to było przełamanie złej letniej passy i dobre otwarcie tego łowiska. 

Kolejne branie. Zapadła już noc, a właściwie wczesny poranek –  około godziny 3:00 kilka niepewnych dźwięków sygnalizatora. Myśleliśmy że to wiatr, leszcz albo jakieś pływające zielsko napięło plecionkę i przez to piki. Ale wywózka była daleka na 250 m. Na tej odległości nie wiadomo co się dzieje.

Zaryzykowaliśmy – podniósienie wędki i zwijanie. Na początku luz. Hmm?  Tylko luz i zwijanie luźnej pletki.  Nagle szpula niedokręconego hamulca doszła do oporu … i zaczęło się.  Co to za ryba ? Hol bardzo trudny. Mocna ryba murowała do dużej głębokości.

Cała walka z zorientowaniem się że to branie, dopłynięciem do ryby i holem trwała minimum 40 min. Długi golec, szarożółty i  mega waleczny. Nie zawsze szybka i pewna rolka przy braniu to mega ryba. Czasem jest wręcz odwrotnie.

U-bot
Branie delikatne, hol mega mocny

Cała, cztero nockowa zasiadka dała w sumie 6 dzikich ryb. Wszystkie piękne – jedne mniejsze drugie większe – to bez znaczenia. Była przygoda i zdobyte kolejne doświadczenia w tej pięknej pasji jaką jest karpiowanie. 

Typowy golec
Małe też cieszą i są fajne.
Karp Jakuba

Wszystkie ryby wróciły do swojego naturalnego środowiska (Catch & Release). Nagraliśmy ujęcia video – będzie świetna pamiątka.

Czas planować kolejne zasiadki i ruszać w nieznane.

KTO NIE ŁOWI TEN NIE ZŁOWI!

Jedna myśl w temacie “Słońcem skąpani”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *